Metamizol to lek przeciwbólowy, który wywołał burzę
Co musisz wiedzieć? W skrócie – Metamizol
- Metamizol (Pyralgina i inne) to silny nieopioidowy lek przeciwbólowy dostępny w Polsce bez recepty – w większości krajów UE wymaga recepty lub jest zakazany z powodu ryzyka agranulocytozy (ciężki spadek białych krwinek).
- W 2025 roku polska Komisja Lekowa najpierw rekomendowała receptę, potem zmieniła decyzję – Polska (obok Węgier i Bułgarii) pozostaje wyjątkiem w Europie, co wywołało debatę o bezpieczeństwie i transparentności regulatorów.
- Zagrożenie jest rzadkie, ale realne; zwolennicy argumentują genetyką i unikaniem opioidów – krytycy domagają się ograniczeń, a EMA nadal monitoruje sprawę.
Spis treści

Metamizol (znany też jako dipyron lub Novalgin) to jeden z najpopularniejszych leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych w Polsce. Preparaty takie jak Pyralgina, Spasmalgon czy Metafen od lat są dostępne bez recepty w aptekach – w opakowaniach po 500 mg, często po kilkadziesiąt tabletek. Substancja ta działa centralnie i obwodowo, skutecznie tłumiąc ból o różnym nasileniu: od migreny i bólu zębów po kolki nerkowe, pourazowe i pooperacyjne. W Polsce metamizol jest „lekiem pierwszego wyboru” w wielu sytuacjach, gdy paracetamol czy ibuprofen zawodzą. Zużycie jest tu kilkukrotnie wyższe niż w większości krajów Unii Europejskiej – według danych EMA Polska odpowiada za znaczną część europejskiego spożycia tej substancji.
Jednak od lat metamizol budzi kontrowersje na świecie. Najpoważniejsze ryzyko to agranulocytoza – rzadkie, ale potencjalnie śmiertelne powikłanie polegające na gwałtownym spadku liczby granulocytów (białych krwinek), co prowadzi do ciężkich, opornych na leczenie infekcji i sepsy. Częstość występowania szacuje się na 0,2–1,6 przypadku na milion osobodni stosowania, choć w niektórych badaniach bywa wyższa. Z tego powodu metamizol jest zakazany lub wycofany w ponad 30 krajach, w tym w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, Japonii, Szwecji, Francji, Danii, Irlandii i – od 2024 roku – w Finlandii. W UE pozostaje dopuszczony, ale w większości państw wyłącznie na receptę.
WARTO PRZECZYTAĆ RÓWNIEŻ : Czy warto brać witaminy w formie tabletek
Polska jako wyjątek – dostęp bez recepty i wahania regulatorów
W Polsce metamizol przez dekady był dostępny bez ograniczeń, co wyróżniało nasz kraj na tle Europy. Dopiero pod koniec 2024 roku Komisja ds. Produktów Leczniczych przy prezesie URPL zajęła się sprawą w trybie pilnym – po europejskim przeglądzie bezpieczeństwa prowadzonym przez EMA (art. 31). W styczniu 2025 eksperci jednogłośnie rekomendowali: wszystkie preparaty z metamizolem powinny być wydawane wyłącznie na receptę, niezależnie od dawki i wielkości opakowania. Argumentowano, że brak nadzoru lekarskiego zwiększa ryzyko agranulocytozy, zwłaszcza przy długotrwałym lub powtarzanym stosowaniu.
Do zmian jednak nie doszło. We wrześniu i październiku 2025 roku komisja zebrała się ponownie – po dwóch posiedzeniach całkowicie zmieniła stanowisko. 17 października 2025 jednogłośnie uznała, że metamizol może pozostać bez recepty, pod warunkiem utrzymania dotychczasowych zaleceń (krótkotrwałe stosowanie, max. 3–5 dni, nie przekraczać dawek). Decyzja ta wywołała falę krytyki – zwłaszcza że w tym samym czasie wzrosła liczba zgłoszeń działań niepożądanych do systemu monitorowania (w tym ciężkich przypadków agranulocytozy). Media ujawniły, że protokoły z posiedzeń były częściowo utajnione, a niektóre głosowania budziły wątpliwości co do niezależności ekspertów.
Polska, wraz z Węgrami i Bułgarią, pozostaje jednym z trzech krajów UE, gdzie metamizol kupuje się bez recepty. To stawia nas w centrum europejskiej debaty: EMA nie wydała zakazu unijnego (przegląd bezpieczeństwa zakończył się bez jednolitego stanowiska), ale podkreśla, że ryzyko agranulocytozy jest realne i wymaga ścisłego monitorowania. Krytycy wskazują, że łatwy dostęp sprzyja nadużywaniu – Polacy często traktują Pyralginę jak „uniwersalny lek na wszystko”, biorąc po kilka tabletek dziennie przez tygodnie.

Dlaczego metamizol wciąż jest tak popularny i co grozi w przyszłości
Zwolennicy utrzymania status quo argumentują statystykami: agranulocytoza jest ekstremalnie rzadka, a metamizol ratuje przed silniejszymi opioidami (tramadol, oksykodon, morfina), których nadużywanie w Polsce już rośnie i niesie ryzyko uzależnień oraz zgonów z przedawkowania. Eksperci wskazują też na genetykę – Polacy i inne narody słowiańskie mają niższą częstość wariantów HLA zwiększających ryzyko agranulocytozy po metamizolu (tzw. „polska tarcza genetyczna”). Zakaz mógłby spowodować kompensacyjne nadużywanie paracetamolu (uszkodzenia wątroby) lub NLPZ (krwawienia z przewodu pokarmowego).
Jednak raporty z 2025–2026 pokazują wzrost zgłoszeń NOP-ów, a reportaże (m.in. TVN „Superwizjer”) ujawniły kulisy „gry o lek” – naciski lobbystyczne, zmiany decyzji i brak transparentności. W 2026 roku temat wraca na tapet: część ekspertów domaga się recepty, ograniczenia opakowań (np. max. 10 tabletek) lub obowiązkowych ostrzeżeń w aptekach. Europejska Agencja Leków monitoruje sytuację – kolejny przegląd może przynieść zaostrzenie zaleceń.
Metamizol pozostaje symbolem polsko-europejskiego sporu: skuteczny i tani lek kontra realne (choć rzadkie) ryzyko życia. W dobie rosnącej świadomości bezpieczeństwa lekowego Polska musi odpowiedzieć: czy wolimy łatwy dostęp kosztem potencjalnych zgonów, czy ograniczenia, które uratują życie nielicznych, ale realnie zagrożonych pacjentów.


