News

Reakcja złotego po ataku USA i Izraela na Iran

Reakcja złotego po ataku USA i Izraela  na Iran .

Co musisz wiedzieć? W skrócieReakcja złotego po ataku USA i Izraela  na Iran .

  • Atak USA i Izraela na Iran z 28 lutego 2026 roku wywołał na rynkach reakcję risk-off: złoty osłabił się wobec euro do poziomu 4,23 zł, a dolar umocnił się do najwyższych poziomów od końca stycznia.
  • Ceny ropy Brent wystrzeliły o ponad 13 proc. na otwarciu, a złoto podskoczyło do 5400 USD za uncję — główną przyczyną była blokada Cieśniny Ormuz i unieruchomienie 150 tankowców.
  • Dalszy scenariusz rynkowy zależy od czasu trwania konfliktu — krótka operacja może oznaczać szybkie uspokojenie, natomiast przedłużające się walki grożą ropą po 100 USD i odczuwalnym wzrostem inflacji.

W sobotę 28 lutego 2026 roku Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły skoordynowaną operację wojskową przeciwko Iranowi. Uderzenia objęły Teheran, a także miasta Isfahan, Qom, Kermanshah, Tabriz i Karadż — atakując obiekty wojskowe, siedziby rządowe oraz infrastrukturę obronną. Iran natychmiast odpowiedział. Gwardia Rewolucyjna wystrzeliła rakiety balistyczne w kierunku Izraela oraz amerykańskich baz wojskowych w Bahrajnie, Katarze, Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Eskalacja konfliktu wywołała natychmiastową reakcję światowych rynków finansowych, choć ataku dokonano w weekend, kiedy giełdy były zamknięte.

Rynki finansowe miały całą sobotę i niedzielę, by przetrawić informacje. Gdy w poniedziałek 2 marca 2026 roku otworzyły się notowania, inwestorzy weszli w tryb pełnej defensywy. Kapitał zaczął gwałtownie uciekać w stronę tzw. bezpiecznych przystani — dolara, franka szwajcarskiego, jena japońskiego i złota. Polskie rynki finansowe nie pozostały na to obojętne.

WARTO WIEDZIEĆ : Nowa waloryzacja emerytur w 2026 roku

Kurs złotego i euro — osłabienie, ale bez paniki

Reakcja złotego po ataku USA i Izraela  na Iran . Polski złoty poczuł na sobie ciężar geopolitycznej burzy już na samym otwarciu poniedziałkowej sesji. W poniedziałek około godziny 7:15 złoty osłabił się o 0,13 proc. wobec euro, które było wyceniane na 4,23 zł, zaś kurs dolara wyniósł 3,59 zł — tu osłabienie sięgnęło 0,65 proc. Straty odnotowano też wobec franka szwajcarskiego i funta brytyjskiego.

Zdaniem stratega banku PKO BP Mirosława Budzickiego, w przypadku złotego można spodziewać się ograniczonego ruchu — z poziomu 4,22 zł za euro do około 4,24–4,26 zł. To właśnie te poziomy powinny zatrzymać dalsze osłabienie polskiej waluty. Ekspert podkreśla, że złoty jest walutą relatywnie odporną na ten typ wstrząsów. Wynika to m.in. z faktu, że dostawy gazu LNG z Kataru stanowią jedynie około 10 proc. krajowego zużycia gazu, poziom zapełnienia magazynów jest wysoki, a prognozy pogodowe sprzyjają stabilności rynku.

Osłabienie złotego wpisuje się w szerszy globalny trend ucieczki od walut tzw. rynków wschodzących i środkowoeuropejskich w kierunku twardych walut rezerwowych. Polska, jako kraj importujący praktycznie całą ropę naftową, jest bezpośrednio narażona na skutki droższego surowca. Wyższe ceny baryłki oznaczają wyższe koszty importu, pogorszenie bilansu handlowego i ryzyko dalszego osłabienia złotego. To jeden z najważniejszych kanałów, przez które odległy na pierwszy rzut oka konflikt dociera bezpośrednio do polskich portfeli.

Dolar i ropa — gwałtowne wzrosty, ale rynki zachowują względny spokój

Na rynku walutowym największym wygranym ataku okazał się dolar amerykański. Indeks dolara wzrósł do 98 punktów, najwyższego poziomu od końca stycznia, w bezpośredniej reakcji na informacje dotyczące konfliktu na Bliskim Wschodzie. Analitycy spodziewają się umocnienia dolara z obecnego poziomu 1,18 USD za euro do około 1,17, a potencjalnie nawet 1,16 USD za euro. Historycznie dolar umacnia się w trakcie każdego poważnego konfliktu zbrojnego — inwestorzy traktują go jako najsilniejszą kotwicę bezpieczeństwa na świecie.

Prawdziwy szok cenowy dotknął jednak rynek surowców. Już na otwarciu poniedziałkowego handlu notowania ropy Brent wystrzeliły o 13 proc., przebijając granicę 80 dolarów za baryłkę. Choć cena ustabilizowała się w okolicach 78 dolarów, wciąż oznaczało to wzrost o około 7,5 proc. Bezpośrednią przyczyną tak gwałtownej zwyżki było zamknięcie Cieśniny Ormuz. Co najmniej 150 tankowców, w tym przewożących ropę naftową i skroplony gaz ziemny, zostało unieruchomionych w Zatoce Perskiej. Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych szlaków surowcowych na świecie — tędy przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy. Jej zablokowanie to scenariusz, który analitycy od lat traktowali jako “czarny łabędź” dla globalnej energetyki.

Równie dynamicznie zachowywał się rynek złota. Inwestorzy rzucili się do kupowania złota, którego cena podskoczyła do 5400 dolarów za uncję , choć w trakcie sesji część zysków została odreagowana. Złoto po raz kolejny potwierdziło swoją rolę ostatecznej bezpiecznej przystani w czasach geopolitycznego chaosu.

Pomimo skali wydarzeń, reakcja globalnych rynków akcji była zaskakująco stonowana. Japonia zakończyła poniedziałkową sesję spadkiem zaledwie o 1,35%, mimo gwałtownego wzrostu cen ropy, a kontrakty futures na indeks S&P 500 spadały jedynie o około 1,5%. Rynki europejskie otworzyły się ponad 2 proc. niżej. Analitycy wskazują, że w czerwcu 2025 roku, gdy Izrael uderzył w irańskie obiekty nuklearne, akcje początkowo gwałtownie spadły, a następnie odbiły, gdy stało się jasne, że przepływy ładunków z ropą przez Cieśninę Ormuz nie zostały zakłócone. Ten scenariusz staje się punktem odniesienia dla inwestorów przy ocenie obecnego konfliktu.

Co dalej — kluczowe pytanie o czas trwania konfliktu

Wszystkie prognozy analityków zbiegają się w jednym punkcie: kluczowa dla dalszego zachowania rynków jest długość trwania operacji wojskowej. Im dłużej będzie trwać atak, tym dłużej będą rosły ceny surowców i będzie się umacniał dolar. Ruch ten będzie kontynuowany tak długo, jak długo nie pojawią się informacje o rozpoczęciu rozmów pokojowych.

Jeśli konflikt okaże się krótki i skoncentrowany, a Cieśnina Ormuz pozostanie drożna, analitycy — w tym Rystad Energy i Barclays — wskazują na skok ropy Brent w okolice 80 USD, po czym ceny powinny się cofnąć. Scenariusz negatywny jest jednak poważny. William Jackson z Capital Economics szacuje, że przedłużający się konflikt mógłby wywindować ropę do około 100 USD za baryłkę — co dodałoby 0,6–0,7 punktu procentowego do globalnej inflacji.

Dla polskich konsumentów i inwestorów najbliższe dni będą nerwowe. Wyższe ceny ropy to wyższe ceny paliw na stacjach, potencjalnie wyższa inflacja i presja na złotego. Eksperci uspokajają jednak, że Polska jest względnie dobrze zabezpieczona energetycznie, a same fundamenty polskiej gospodarki pozostają solidne. Wiele zależy teraz od przebiegu wydarzeń w Teheranie i od tego, czy dyplomacja zdoła wyhamować eskalację, zanim rynki zaczną wyceniać najgorszy ze scenariuszy.

Oceń ten wpis!
[Głosów: 0 Średnia: 0]
Krzysztof Janas

Krzysztof Janas jest dziennikarzem Serwisu Wiadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *