Nauka i Technologia

Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.

Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.

Co musisz wiedzieć? – Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.

  • Nie ma unijnego przepisu, który od 2030 roku automatycznie zakazywałby jazdy wszystkimi dieslami. Obowiązujący cel na 2035 rok dotyczy przede wszystkim nowych samochodów i nowych lekkich samochodów dostawczych.
  • Największe ryzyko dotyczy starszych, bardziej emisyjnych diesli. Ich właściciele mogą coraz częściej spotykać ograniczenia wjazdu do wybranych obszarów miast, a popyt na takie auta może wpływać na ich wartość.
  • Przy zakupie diesla warto patrzeć kilka lat do przodu. Norma emisji, miejsce użytkowania, stan techniczny i przewidywana wartość odsprzedaży mogą być równie ważne jak cena zakupu.
Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.

Dla kierowców, którzy dziś jeżdżą starszym dieslem, najbliższe lata mogą oznaczać coraz więcej ograniczeń. Nie chodzi jednak o jeden dzień, w którym wszystkie samochody z silnikiem wysokoprężnym znikną z dróg. Problem może pojawić się wcześniej – wraz z rozwojem stref czystego transportu, zaostrzaniem norm emisji i spadkiem wartości starszych aut. W tle są unijne regulacje, których skutki będą coraz mocniej odczuwalne na rynku samochodów używanych.

Data, która szczególnie przyciąga uwagę, to 2030 rok. Z perspektywy sierpnia 2026 r. oznacza to około trzy i pół roku. To właśnie wtedy europejski rynek motoryzacyjny będzie już znacznie bliżej kolejnego etapu transformacji energetycznej.

Nie oznacza to jednak, że 1 stycznia 2030 roku właściciel diesla automatycznie straci możliwość korzystania z samochodu.

WARTO PRZECZYTAĆ : Tak może działać kreatyna w organizmie

To nie jest zakaz jazdy dieslem od 2030 roku

Wokół unijnych przepisów narosło wiele uproszczeń.

Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.Obowiązujące przepisy UE ustanawiają cel 100-procentowej redukcji emisji CO₂ dla nowych samochodów osobowych i nowych lekkich samochodów dostawczych od 2035 roku. Regulacja dotyczy więc przede wszystkim nowych pojazdów wprowadzanych na rynek, a nie automatycznego zakazu używania samochodów spalinowych, które już znajdują się w rękach kierowców.

To ważne rozróżnienie.

Właściciel kilku- czy kilkunastoletniego diesla nie będzie musiał automatycznie zezłomować samochodu tylko dlatego, że nadejdzie 2030 albo 2035 rok.

Problem może wyglądać inaczej.

Starszy diesel może być coraz mniej praktyczny

Dla kierowcy samochód może pozostać sprawny technicznie, ale jednocześnie stawać się coraz mniej użyteczny.

Powód? Rozwój lokalnych ograniczeń dla najbardziej emisyjnych pojazdów.

Miasta mogą tworzyć strefy, w których możliwość wjazdu zależy od klasy emisji samochodu. W praktyce oznacza to, że właściciel starszego diesla może nadal legalnie jeździć nim po wielu drogach, ale niekoniecznie wjedzie nim do każdego centrum miasta.

To właśnie ten mechanizm może być dla rynku używanych aut ważniejszy niż sama data 2035 roku.

Auto, którym dziś można bez większych ograniczeń dojechać do pracy, za kilka lat może wymagać sprawdzania lokalnych przepisów przed wjazdem do określonej części miasta.

Dlaczego unijne przepisy mają tutaj znaczenie?

Unia Europejska od lat zaostrza wymagania dotyczące emisji z transportu.

Auto osobowe i lekkie auto dostawcze odpowiadają łącznie za około 19 proc. emisji CO₂ w UE – około 16 proc. przypada na auto osobowe i około 3 proc. na auto dostawcze. Komisja Europejska wskazuje, że średnie emisje CO₂ nowych aut osobowych zarejestrowanych w Europie spadły między 2019 a 2024 rokiem o 28 proc.

Kierunek zmian jest więc wyraźny: nowe auta mają emitować coraz mniej.

Jednocześnie rośnie znaczenie aut bezemisyjnych. W 2024 roku pojazdy zeroemisyjne odpowiadały za 14,5 proc. nowych rejestracji samochodów w UE oraz Norwegii i Islandii, a udział ten zwiększał się również w 2025 roku.

To może Cię zainteresować: Zsiadłe mleko- kiedyś pili je litrami

To stopniowo zmienia cały rynek.

Największe ryzyko dotyczy najstarszych diesli

Nie każdy diesel jest w takiej samej sytuacji.

Inaczej należy patrzeć na stosunkowo nowy samochód spełniający wymagania Euro 6, a inaczej na kilkunastoletnie auto z normą Euro 4 lub Euro 5.

Starszy diesel może być bardziej podatny na ograniczenia związane z emisją spalin. Dla właściciela oznacza to przede wszystkim ryzyko ograniczenia swobody poruszania się po wybranych obszarach oraz potencjalny spadek wartości auta.

I właśnie tutaj może pojawić się problem ekonomiczny.

Jeżeli coraz więcej miast będzie ograniczało wjazd najbardziej emisyjnym aut, popyt na takie auta może spadać. Dla sprzedającego oznacza to potencjalnie trudniejszą sprzedaż i niższą cenę.

Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.

Ekspert: liczy się nie tylko rocznik samochodu

„Przy ocenie używanego diesla coraz ważniejsza będzie nie tylko jego cena zakupu czy przebieg, ale również norma emisji, stan techniczny i to, gdzie auto będzie użytkowane. Auto może być sprawne, a jednocześnie mniej atrakcyjne dla kierowcy, który regularnie porusza się po dużych miastach” – ocenia Marek Nowicki, ekspert rynku samochodów używanych.

To właśnie lokalny sposób użytkowania może okazać się kluczowy.

Dla mieszkańca małej miejscowości starszy diesel może nadal być stosunkowo praktycznym środkiem transportu. Dla osoby codziennie dojeżdżającej do centrum dużego miasta sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.

A co z normą Euro 7?

Kolejnym elementem układanki jest norma Euro 7.

Unijne przepisy dotyczące Euro 7 obejmują wymagania związane m.in. z emisjami zanieczyszczeń oraz trwałością baterii. W przypadku nowych samochodów osobowych i lekkich pojazdów dostawczych przepisy zaczną mieć zastosowanie od końca 2026 roku, natomiast dla cięższych kategorii terminy są późniejsze.

Euro 7 nie oznacza jednak, że starsze samochody zostaną automatycznie objęte nowymi wymaganiami.

To kolejny często powtarzany mit.

Normy homologacyjne przede wszystkim wpływają na nowe pojazdy. Ich pośrednim skutkiem może być jednak przyspieszenie zmian na rynku, ponieważ producenci będą musieli dostosowywać kolejne generacje samochodów do coraz bardziej wymagających regulacji.

Zobacz także: Pokrzywa – kiedyś chwast,dzisiaj superfood.

2030 rok może być ważniejszy dla rynku niż dla samego prawa

Dlaczego więc tak często mówi się o 2030 roku?

Ponieważ może to być moment, w którym kilka trendów zacznie działać jednocześnie.

Z jednej strony europejscy producenci będą zwiększać udział samochodów elektrycznych. Z drugiej – miasta będą rozwijać politykę ograniczania emisji. Do tego dochodzi presja regulacyjna na producentów oraz zmieniające się preferencje klientów.

Komisja Europejska w grudniu 2025 roku zaproponowała również zmianę regulacji dotyczących emisji CO₂ nowych samochodów i samochodów dostawczych. Oznacza to, że zasady transformacji europejskiej motoryzacji nadal są przedmiotem zmian politycznych i legislacyjnych.

Dlatego nie warto budować decyzji zakupowej wyłącznie na jednej dacie.

Czy warto dziś kupić używanego diesla?

Odpowiedź zależy przede wszystkim od sposobu użytkowania.

Jeżeli samochód ma pokonywać głównie długie trasy, a właściciel nie potrzebuje regularnie wjeżdżać do centrów dużych miast, diesel nadal może być praktycznym wyborem.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku osoby, która kupuje samochód przede wszystkim do jazdy miejskiej i planuje użytkować go przez kolejne 7–10 lat.

Wtedy warto spojrzeć nie tylko na cenę i przebieg, ale również na:

Dowiedz się więcej w tym temacie: Pokrzywa – kiedyś chwast,dzisiaj superfood.

  • normę emisji spalin,
  • rok produkcji,
  • historię serwisową,
  • przewidywane koszty napraw,
  • możliwość wjazdu do stref czystego transportu,
  • przyszłą wartość odsprzedaży,
  • miejsce, w którym samochód będzie najczęściej użytkowany.

To podejście może być znacznie ważniejsze niż pytanie: „diesel czy benzyna?”.

Największym problemem może być utrata wartości

Rynek samochodów używanych reaguje na regulacje często wcześniej niż sami kierowcy.

Jeżeli kupujący zaczynają obawiać się ograniczeń, mogą wybierać nowsze samochody albo inne rodzaje napędu. W efekcie starsze diesle mogą tracić na wartości szybciej niż dotychczas.

Nie musi to oznaczać gwałtownego załamania cen.

Rynek może zmieniać się stopniowo – poprzez coraz większą różnicę między ceną auta spełniającego nowsze normy a ceną starszego modelu.

Dla obecnego właściciela może to oznaczać, że moment sprzedaży będzie miał większe znaczenie niż kilka lat temu.

Co kierowca powinien sprawdzić już teraz?

Przede wszystkim warto sprawdzić normę emisji konkretnego samochodu.

Następnie należy zweryfikować zasady obowiązujące w miejscach, w których samochód jest używany. Regulacje dotyczące stref czystego transportu mogą mieć charakter lokalny, dlatego sama znajomość przepisów unijnych nie wystarczy.

Warto też obserwować stan techniczny pojazdu.

W starszym dieslu kosztowna awaria układu oczyszczania spalin może znacząco zmienić opłacalność dalszego użytkowania. Dlatego przed większą naprawą dobrze policzyć nie tylko koszt części i robocizny, lecz także przewidywany czas dalszej eksploatacji auta.

Nie będzie jednego dnia, w którym diesle znikną z dróg

To najważniejszy wniosek.

Nie ma podstaw, by twierdzić, że za trzy i pół roku wszystkie diesle zostaną zakazane. Unijne przepisy dotyczące 2035 roku koncentrują się na sprzedaży nowych samochodów, a nie na automatycznym wycofaniu już używanych pojazdów.

Jednocześnie właściciele starszych diesli rzeczywiście mogą odczuwać skutki transformacji wcześniej – poprzez ograniczenia w miastach, rosnące znaczenie norm emisji i potencjalny spadek wartości samochodów.

Dlatego prawdziwe pytanie nie brzmi: „Czy w 2030 roku będzie można jeździć dieslem?”

Bardziej trafne jest inne: „Gdzie, jak długo i za ile będzie można jeździć konkretnym dieslem?”

I właśnie odpowiedź na to pytanie może w najbliższych latach zdecydować o tym, które używane samochody nadal będą dobrym wyborem, a które zaczną szybko tracić na wartości.

Podsumowanie

Europejska motoryzacja zmierza w stronę coraz niższych emisji, ale zmiana nie nastąpi z dnia na dzień. Dla właścicieli diesli kluczowe będą nie tyle pojedyncze daty, ile stopniowe zmiany przepisów, lokalne strefy czystego transportu oraz zachowania rynku samochodów używanych. Za trzy i pół roku diesel nadal może być na drodze – pytanie tylko, czy każdy diesel będzie równie wygodnym i opłacalnym samochodem jak dziś.

Za 4 lata starsze diesle mogą mieć problem.
Oceń ten wpis!
[Głosów: 0 Średnia: 0]

Tagi:

Krzysztof Janas

Krzysztof Janas jest dziennikarzem Serwisu Wiadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *