Biznes

Trump zapowiada 50-procentowe cła na UE

Trump uderza w sojuszników z NATO
Trump zapowiada 50-procentowe cła na UE

Nie dotrwaliśmy nawet do połowy 90-dniowego rozejmu. Donald Trump zerwał negocjacyjną ciszę jednym wpisem w mediach społecznościowych — i w ciągu minut wymazał tygodnie ostrożnego optymizmu. Europa znów stoi na krawędzi najpoważniejszego kryzysu handlowego od dziesięcioleci.

To był piątkowy poranek, 23 maja 2025 roku. Rynki dopiero otwierały oczy, gdy prezydent USA opublikował na platformie Truth Social wpis, w którym ogłosił zamiar nałożenia 50-procentowych ceł na wszystkie towary importowane z Unii Europejskiej od 1 czerwca — uzasadniając to faktem, że rozmowy handlowe z UE „prowadzą donikąd”. Giełdy zareagowały natychmiast. Optymizm prysł w ciągu sekund.

WARTO PRZECZYTAĆ : Psychologia handlu w marketach ma się dobrze. Jak nas nakłaniają do zakupów?

Jeden wpis, pół biliona euro w grze

Trump zapowiada 50-procentowe cła na UE .Na wiadomość o 50-procentowych cłach kontrakty terminowe na Dow Jones spadły o ponad 500 punktów, S&P 500 stracił 1,25 procent, a Nasdaq poszedł w dół o 1,46 procent.

Europa zareagowała jeszcze ostrzej. Indeks STOXX 600 stracił niemal 2 procent, niemiecki DAX runął o 2,37 procent, a francuski CAC — o ponad 2,6 procent.

Bezpośrednio zagrożone są towary z UE o łącznej wartości 370 miliardów euro — to 70 procent całego unijnego eksportu do Stanów Zjednoczonych. Samochody, leki, stal, aluminium, półprzewodniki. Łańcuchy dostaw budowane przez dekady — z możliwością rozsypania się z dnia na dzień.

Eskalacja krok po kroku

Warto przypomnieć chronologię. W marcu 2025 roku USA nałożyły 25-procentowe cła na stal i aluminium z UE, w kwietniu — 25-procentowe na samochody i dodatkowe 20 procent na pozostałe towary. Następnie Trump zawiesił podwyższone stawki do początku lipca i obniżył je do 10 procent w ramach 90-dniowego rozejmu.

Do połowy tego rozejmu nie dotrwaliśmy. Trump sam tę wojnę wywołał i sam decyduje, kiedy ją wznowić.

To także może być dla Ciebie interesujące: Psychologia handlu w marketach ma się dobrze. Jak nas nakłaniają do zakupów?

Zapowiedź 50 procent nie wzięła się znikąd — to kolejny szczebel drabiny, po której prezydent USA wspina się od inauguracji. I, jak pokazują kolejne tygodnie, niekoniecznie ostatni.

Trump zapowiada 50-procentowe cła na UE

Bruksela grozi, ale mówi przez dyplomację

Komisarz UE ds. handlu Maros Sefcovic odrzucił groźby słowami: handel między UE a Stanami Zjednoczonymi musi odbywać się na zasadzie wzajemnego szacunku, a nie gróźb. Unia jest gotowa bronić swoich interesów.

Na początku maja UE zapowiedziała pakiet ceł odwetowych na import ze Stanów Zjednoczonych — w tym na samochody i samoloty — o łącznej wartości 95 miliardów euro, jeśli rozmowy nie przyniosą rezultatu. Bruksela zapowiedziała też skierowanie sprawy do Światowej Organizacji Handlu.

Groźba groźbą. Rzeczywistość była taka, że po rozmowie telefonicznej z Ursulą von der Leyen Trump opóźnił termin wejścia ceł w życie — nie na 1 czerwca, lecz na 9 lipca — dając Europie nieco więcej czasu na negocjacje.

— Cały optymizm związany z umowami handlowymi prysł w ciągu kilku minut, a nawet sekund — napisał w swojej notatce Fawad Razaqzada, analityk rynku w City Index i FOREX.com.

Kto zapłaci rachunek?

Jedną z najboleśniejszych konsekwencji 50-procentowych ceł byłaby podwyżka cen samochodów — nie tylko w USA, ale i w Europie. Produkcja samochodów w krajach UE skurczyła się już w 2024 roku o 6,2 procent do niecałych 14,4 miliona sztuk. Wyższe cła na eksport aut do USA odbiłyby się nie tylko na wielkości produkcji, ale i na rynku pracy.

Jeśli ciekawi Cię ten temat, to tutaj mamy drugi artykuł o podobnej tematyce: Jak Trump zmienił biznesowe trendy w Europie?

Polska nie jest w tej grze widzem. W 2024 roku motoryzacyjny import z Polski do USA był wart 647 milionów dolarów, z czego niemal całość stanowiły części do produkcji samochodów. Zdaniem branżowych stowarzyszeń wyższe cła mogą wywołać efekt domina w całym europejskim przemyśle motoryzacyjnym.

Według analiz Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej 50-procentowe cła na UE mogłyby podnieść inflację w Stanach Zjednoczonych nawet o 6,5 procent. To cena, którą płaciliby nie europejscy eksporterzy, lecz amerykańscy konsumenci przy kasie w supermarkecie.

Rozejm zawarty — ale na jak długo?

27 lipca 2025 roku w Turnberry w Szkocji szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i Donald Trump podpisali ramową umowę handlową. Obejmuje ona 15-procentowe cła niemal na cały europejski eksport do USA, przy utrzymaniu 50-procentowych stawek na stal i aluminium.

Jeśli ciekawi Cię ten temat, to tutaj mamy drugi artykuł o podobnej tematyce: Fenomen polskiej kawy – to potęga Europy

To znacznie mniej niż 50 procent na wszystko. Ale i tak więcej, niż Europejczycy płacili rok wcześniej.

UE zobowiązała się do zwiększenia zakupów amerykańskich surowców energetycznych, sprzętu wojskowego oraz chipów, a w dziedzinie AI — do pomagania USA w utrzymaniu przewagi technologicznej. Brzmi jak ustępstwo obleczone w dyplomatyczny język. I prawdopodobnie nim jest.

Nowe zasady gry — bez zasad

Historia tej wojny handlowej uczy jednego: każdy rozejm jest tymczasowy, każde zawieszenie — warunkowe, każda umowa — negocjowalna w każdej chwili.

Donald Trump nie prowadzi klasycznej polityki handlowej. Prowadzi negocjacje siłowe, w których nieprzewidywalność jest narzędziem, a nie błędem. Dla firm planujących łańcuchy dostaw na lata — to coś gorszego niż złe prawo. To brak jakiegokolwiek prawa.

Pytanie, które coraz głośniej zadają sobie ekonomiści w Berlinie, Warszawie i Brukseli, nie brzmi już „czy Trump uderzy znowu”. Brzmi: czy Europa jest gotowa na świat, w którym partnerstwo z USA przestało być pewnikiem?

Trump zapowiada 50-procentowe cła na UE

Oceń ten wpis!
[Głosów: 0 Średnia: 0]
Krzysztof Janas

Krzysztof Janas jest dziennikarzem Serwisu Wiadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *