Trump trzyma nerwy na wodzy. Gra się zaostrza
Spis treści

Sąd Najwyższy zakwestionował kluczowe cła. Prezydent odpowiedział nowym pakietem taryf. Gospodarka światowa wstrzymała oddech — i nikt nie wie, co będzie za tydzień.
Trump trzyma nerwy na wodzy.Gra się zaostrza. Kiedy 20 lutego 2026 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych stosunkiem głosów 6 do 3 unieważnił część ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa, wielu ekonomistów odetchnęło z ulgą. Ulga trwała dokładnie kilka godzin. Jeszcze tego samego dnia prezydent podpisał nowe rozporządzenie. Gra nie skończyła się — zmieniła tylko planszę.
WARTO PRZECZYTAĆ : Historyczny przełom w fotowoltaice, dużo lepsza wydajność jest możliwa
Sąd powiedział „nie”. Trump powiedział „nieważne”
Trump trzyma nerwy na wodzy.Gra się zaostrza. Sąd Najwyższy orzekł, że prezydent przekroczył swoje uprawnienia, nakładając cła na import z niemal wszystkich państw świata na podstawie ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych z lat 70. Była to jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji celnych w historii USA — obejmowała niemal cały świat, od Chin po Unię Europejską.
Odpowiedź Trumpa była natychmiastowa. Administracja ogłosiła wprowadzenie globalnych ceł na poziomie 15 procent, tym razem w oparciu o sekcję 122 amerykańskiego prawa handlowego — przepis dający prezydentowi prawo do nakładania taryf bez zgody Kongresu.
Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer zapowiedział, że docelowy poziom ceł ma być zbliżony do tego sprzed wyroku Sądu Najwyższego — i że administracja zamierza wszcząć kolejne formalne postępowania celne, tym razem na stałe.
Rynki w trybie przetrwania
Reakcja giełd była gwałtowna. S&P 500 zaliczył jeden z największych czterosesyjnych spadków od pandemii w marcu 2020 roku, po czym — gdy Trump tymczasowo zawiesił część taryf — odbił się o 9,5 procent w ciągu jednej sesji. Tydzień zakończył się wzrostami: Nasdaq zyskał 7,3 procent, Dow Jones — 5 procent.
Zobacz także: Fenomen polskiej kawy – to potęga Europy
To jednak nie jest dobra wiadomość. To jest sygnał alarmu.
Kapitał nie boi się ceł tak bardzo, jak boi się braku przewidywalności. A właśnie ta nieprzewidywalność stała się dziś największym ryzykiem dla globalnej gospodarki — trudniejszym do wyceny niż jakakolwiek konkretna stawka taryfowa.

Kto płaci za wojnę handlową?
W narracji Trumpa cła to obrona amerykańskiego robotnika i narzędzie przywrócenia przemysłowej potęgi Stanów Zjednoczonych. Dane mówią co innego.
Inflacja PCE osiągnęła już 3 procent — poziom stanowiący realne zagrożenie dla dalszego cyklu obniżek stóp procentowych przez Fed. Konsumpcja w USA spadła w 2025 roku, a wyposażenie biznesowe niemal się załamało.
Polityka handlowa, która w retoryce ma być dowodem siły, w praktyce działa jak ukryty podatek konsumencki: rozłożony w cenach towarów, mało widoczny, ale odczuwalny przy każdym zakupie. Co więcej, paradoks polega na tym, że państwo musi dziś łagodzić skutki własnej polityki — cła odwetowe zamykają rynki zbytu, więc administracja sięga po miliardowe rekompensaty dla rolników i innych poszkodowanych branż.
— Widzieliśmy skrajną zmienność w zależności od kraju i produktu — powiedział Gregory Daco, główny ekonomista EY-Parthenon. — Niepewność wokół polityki handlowej nigdy nie zniknęła i nadal będzie wpływać na decyzje biznesowe.
Jeśli ciekawi Cię ten temat, to tutaj mamy drugi artykuł o podobnej tematyce: Jak Trump zmienił biznesowe trendy w Europie?
Europa i Chiny czekają — ale nie bezczynnie
Po drugiej stronie Atlantyku nastroje są mieszane. Prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde stwierdziła, że jeśli zostanie zachwiana równowaga, do której uczestnicy handlu zdążyli się przyzwyczaić, doprowadzi to do zakłóceń. — Zanim wsiądzie się do samochodu, chce się znać zasady ruchu drogowego — dodała.
Pekin przyjął inną strategię: cierpliwości. Chiny stoją na stanowisku, że aby mogło dojść do jakichkolwiek rozmów, USA muszą najpierw zdjąć wszelkie jednostronnie nałożone cła. Droga do faktycznych negocjacji jest jeszcze bardzo daleka.
Prezydent Xi Jinping wyruszył w podróż po Azji Południowo-Wschodniej, szukając nowych partnerstw handlowych i pokazując, że świat ma alternatywę dla rozchwianej Ameryki.
Reguły gry znikają
To, co obserwujemy w 2026 roku, to coś więcej niż spór o stawki celne. To rozpad zasad, na których przez dekady opierał się globalny handel.
Cła przestają być narzędziem długofalowej strategii handlowej, a stają się instrumentem bieżącej walki politycznej i prawnej. Firmy działające w globalnych łańcuchach dostaw muszą planować scenariusze awaryjne, nie wiedząc, jakie stawki będą obowiązywać za kwartał.
AI i sektor IT odpowiadają już za ponad 40 procent wszystkich inwestycji prywatnych w USA — gospodarka coraz bardziej odrywa się od realnych potrzeb przeciętnych obywateli. Beneficjentami obecnej polityki jest garstka korporacji. Resztę czeka wyższy rachunek w sklepie.
Podsumowanie
Donald Trump trzyma nerwy na wodzy — przynajmniej według własnych zapewnień. Ale sytuacja, którą stworzył, coraz mocniej wymyka się spod kontroli kogokolwiek: sądów, Kongresu, partnerów handlowych, a może i samej administracji.
Historia wojen handlowych uczy, że eskalacja rzadko kończy się tak, jak planował ten, kto ją zaczął. Pytanie nie brzmi już, czy gospodarka odczuje skutki tej polityki — bo już odczuwa. Pytanie brzmi: kto jako pierwszy mrugnie powieką?


