Te produkty podrożeją od 1 stycznia 2026
Co musisz wiedzieć? W skrócie – Te produkty podrożeją w nowym roku
- Od 1 stycznia 2026 r. podatek cukrowy podwoi stawkę za cukier, podnosząc ceny napojów gazowanych i energetyków o 15–20 proc. za sztukę, co uderzy w budżety rodzin i sadowników.
- CBAM
- Unijny CBAM rozszerzy się na AGD, elektronikę i części auto, podbijając ceny importu o 10–15 proc. w imię ekologii, ale kosztem konsumentów.
- Dodatkowe cła na chińskie paczki i wyższe rachunki za prąd dopełnią falę podwyżek, wymuszonych unijnymi regulacjami.
Spis treści

Nowy rok przyniesie Polakom nie tylko kalendarzowe zmiany, ale też realne obciążenia dla portfeli. Od 1 stycznia 2026 r. wejdzie w życie nowelizacja podatku cukrowego, która uderzy przede wszystkim w napoje słodzone. Analitycy rynku szacują, że cena dwulitrowej butelki popularnego napoju gazowanego może skoczyć o ponad 2 złote – w niektórych przypadkach nawet o 20 proc. To efekt podwojenia stawki za nadmiar cukru i podniesienia limitu opłaty.
Ale to nie jedyny unijny pomysł na “zdrowsze” i droższe życie. Bruksela szykuje też rozszerzenie mechanizmu CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli podatku węglowego na importowane towary, co podbije ceny sprzętu AGD i elektroniki. W tle rosnące rachunki za prąd i cła na chińskie paczki z AliExpress. Jak te zmiany wpłyną na codzienne zakupy i budżety gospodarstw domowych?
Podatek cukrowy 2.0 – napoje gazowane i energetyki podrożeją najbardziej
Te produkty podrożeją od 1 stycznia 2026 r. Podatek od cukru, wprowadzony w Polsce w 2021 r., miał walczyć z otyłością i promować zdrowsze nawyki. W praktyce stał się jednak narzędziem fiskalnym, generującym miliardy złotych do budżetu państwa. Teraz rząd dopuszcza nowelizację, która wejdzie w życie z początkiem 2026 r. Kluczowa zmiana? Podwojenie zmiennej stawki podatku – z 0,05 zł do 0,10 zł za każdy gram cukru powyżej 5 g na 100 ml. Dodatkowo, maksymalny limit opłaty wzrośnie z 1,20 zł do 1,80 zł na litrze. To bezpośredni cios w popularne napoje: colę, oranżadę, lemoniady czy energetyki.
Według Krajowej Unii Producentów Napojów Bezalkoholowych (KUPBN), te regulacje przełożą się na wzrost cen o 15–20 proc. za sztukę. Dla dwulitrowej butelki oznacza to dodatkowe 1,50–2,50 zł. Producenci już zapowiadają, że przerzucą koszty na konsumentów, bo marże są zbyt cienkie, by je absorbować. Co więcej, ustawa zamyka luki: do tej pory firmy omijały podatek, dodając minimalną ilość soku owocowego (powyżej 20 proc.), co kwalifikowało produkt do zwolnienia. Teraz takie triki nie będą działać – podatek obejmie też napoje z dodatkiem mleka czy jogurtu, jeśli cukier przekracza normy.
Eksperci z Instytutu Spożywczo-Społecznego ostrzegają, że zmiany uderzą w najuboższych. W Polsce otyłość dotyka co trzeciego dorosłego, ale podwyżki cen niekoniecznie przełożą się na spadek konsumpcji – raczej na poszukiwanie tańszych, ale równie niezdrowych alternatyw, jak domowe miksy z cukrem. Z drugiej strony, sadownicy alarmują: mniej napojów z sokiem owocowym to mniej popytu na polskie jabłka i owoce. Krajowa Unia Producentów Soków szacuje, że branża straci nawet 500 mln zł rocznie, co przełoży się na niższe ceny skupu u rolników. Unijny kontekst? Dyrektywa UE w sprawie otyłości (2024) nakazuje państwom członkowskim zaostrzenie opłat za cukier – Polska dostosowuje się, by uniknąć kar.
WAŻNE TAKŻE : Wysoki poziom glukozy we krwi:

CBAM rozszerzony – sprzęt AGD i elektronika z Chin podrożeją o 10–15 proc.
Unia Europejska nie poprzestaje na podatkach zdrowotnych. Nowy “pomysł” z Brukseli to uszczelnienie mechanizmu CBAM, czyli opłaty granicznej za emisje CO2 w imporcie. Dotychczas obejmował on głównie surowce jak stal czy aluminium, ale od 1 stycznia 2026 r. (lub wcześniej, jeśli przyspieszą) CBAM dotknie gotowych produktów: pralek, kuchenek, narzędzi ogrodowych, części samochodowych i elektroniki. Financial Times donosi, że to reakcja na omijanie regulacji – importerzy z Chin i Indii rejestrowali towary jako “surowce”, by uniknąć podatku.
Dla Polski, jako kraju z wysokim importem z Azji, to bomba zegarowa. Według danych GUS, w 2024 r. sprowadziliśmy AGD za ponad 15 mld zł, głównie z Chin. Podatek CBAM oblicza się jako emisje CO2 pomnożone przez cenę unijnych uprawnień (obecnie ok. 80 euro/tonę). Dla typowej pralki oznacza to dodatkowe 20–50 zł na sztuce – wzrost o 10–15 proc. Podobnie z laptopami i smartfonami: opłata reprograficzna (za recykling) też rośnie, co podbije ceny o kolejne 5–10 proc. Bruksela argumentuje ekologią: CBAM ma zmusić globalnych producentów do dekarbonizacji, a jednocześnie chronić europejski przemysł. Krytycy, w tym polski Związek Pracodawców AGD, widzą w tym protekcjonizm – ceny wzrosną, a konkurencyjność UE spadnie.
Wpływ na konsumentów? Średnie gospodarstwo domowe wymienia AGD co 7–10 lat; te podwyżki opóźnią zakupy, ale gdy już dojdzie do wymiany, rachunek będzie wyższy o setki złotych. Plusem jest presja na zielone technologie – tańsze panele solarne czy energooszczędne lodówki mogą zyskać, bo unikną pełnych opłat.

Cła na chińskie paczki i rosnące rachunki – inne unijne “niespodzianki”
To nie koniec. Od 2026 r. Unia likwiduje zwolnienie celne dla tanich przesyłek z Chin (poniżej 150 euro). Każda paczka z Temu, Shein czy AliExpress – nawet drobiazg za 20 zł – zapłaci cło i VAT. Szacuje się wzrost cen o 20–30 proc., co uderzy w młodych, uzależnionych od fast fashion i gadżetów. Cel? Wyrównać szanse europejskich firm i odciążyć cła.
W tle rosną rachunki za prąd: opłata mocowa i kogeneracyjna wzrosną dwukrotnie, co podbije średnią fakturę o 20–30 zł miesięcznie. Alkohole i papierosy też podrożeją o akcyzę (nawet 10 proc.), a abonament RTV o 5 proc.


