Program „Orka” – zakup okrętów podwodnych i modernizacja Marynarki Wojennej
Co musisz wiedzieć? W skrócie
- Program „Orka” to wieloletni projekt pozyskania trzech nowoczesnych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej, kluczowy dla bezpieczeństwa na Bałtyku po wycofaniu przestarzałych jednostek.
- Historia pełna opóźnień politycznych i finansowych, z restartem w 2023 roku i przełomową uchwałą rządu w wrześniu 2025, otwierającą drogę do umowy do końca roku.
- Główne oferty od TKMS, Naval Group i Hanwha, z naciskiem na transfer technologii i lokalną produkcję w PGZ.
- Wzmocnienie odstraszania, interoperacyjności NATO i odbudowy kompetencji morskich, mimo wyzwań budżetowych i ryzyka dalszych przesunięć.
Spis treści
Program ” Orka “ potrzebny jest Polskiej Marynarce Wojennej ponieważ od lat zmaga się z brakiem nowoczesnych okrętów podwodnych, co znacząco osłabia jej zdolności operacyjne na Bałtyku – akwenie strategicznym dla bezpieczeństwa narodowego i sojuszniczego NATO . Program „Orka” – Modernizacja Marynarki Wojennej , zainicjowany formalnie w 2014 roku, ma na celu zakup nowych, konwencjonalnych okrętów podwodnych, wyposażonych w zaawansowane systemy uzbrojenia, w tym pociski manewrujące.
W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, szczególnie po inwazji na Ukrainę w 2022 roku, ten program stał się nie tylko priorytetem modernizacyjnym, ale wręcz koniecznością dla utrzymania równowagi sił na Morzu Bałtyckim. Obecnie, we wrześniu 2025 roku, po dekadach opóźnień, rząd Donalda Tuska podjął kluczowe decyzje, otwierając drogę do podpisania umowy do końca roku. To przełomowy moment, który może odmienić oblicze polskiej floty podwodnej, ale wciąż naznaczony jest wyzwaniami politycznymi, technologicznymi i finansowymi.
Program „Orka” to kronika politycznych obietnic i frustracji. Pierwsze plany zakupu nowych okrętów podwodnych pojawiły się już w latach 90. XX wieku, tuż po upadku komunizmu, gdy Polska szukała sposobu na unowocześnienie armii odziedziczonej po ZSRR. W 1997 roku rozważano francuskie okręty klasy Agosta, ale projekt utknął w martwym punkcie z powodu braku funduszy. Kolejne próby w pierwszej dekadzie XXI wieku, w ramach Narodowego Programu Budowy Okrętów Wojennych na lata 2009-2018, zakładały pozyskanie nawet dwóch jednostek, a później czterech. Jednak kryzys finansowy i zmiany rządów sprawiły, że wszystko pozostało na papierze.
Prawdziwy impuls nadał programowi „Orka” Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022. W 2014 roku Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) zdefiniowało wymagania: okręty o wyporności około 2000-3000 ton, z napędem konwencjonalnym, wyposażone w system AIP (Air Independent Propulsion) dla dłuższej autonomii podwodnej, torpedy, miny i pociski manewrujące o zasięgu ponad 1000 km. Szacunkowy koszt? Około 10 miliardów złotych na trzy jednostki. W 2016 roku program zaktualizowano, podkreślając jego rolę w odstraszaniu i rozpoznaniu. Mimo to, do 2023 roku nie podpisano żadnej umowy. Wycofanie czterech norweskich okrętów typu Kobben w latach 2017-2021 pozostawiło Marynarkę z jednym, 40-letnim ORP „Orzeł” klasy Kilo – reliktem sowieckiej ery, który regularnie wymaga napraw i ma iluzoryczną wartość bojową.
Przełom nastąpił w maju 2023 roku, gdy ówczesny minister obrony Mariusz Błaszczak ogłosił restart programu. Agencja Uzbrojenia rozpoczęła wstępne konsultacje rynkowe, zapraszając producentów z całego świata. To przyciągnęło oferty od gigantów branży: niemieckiego ThyssenKrupp Marine Systems (TKMS) z modelem 212CD, francuskiego Naval Group ze Scorpène, szwedzkiego Saab Kockums z A26, włoskiego Fincantieri z 212FNS, a także koreańskiego Hanwha Ocean z KSS-III Batch II. Każda propozycja miała dostosować się do płytkich wód Bałtyku, z naciskiem na stealth i interoperacyjność z NATO. W tle pojawiły się też oferty leasingowe na zakup okrętów podwodnych , np. Hanwha proponowała tymczasowy wynajem starszego okrętu na szkolenie załóg.

Program ORKA : Historia opóźnień i polityczne zakręty w zakupie okrętów
Program „Orka” to nie tylko techniczne wyzwania, ale przede wszystkim polityczna epopeja. W latach 2013-2017, pod rządami PO-PSL, skupiono się na planowaniu, ale brak konkretów wywołał krytykę opozycji. PiS, przejmując władzę w 2015 roku, obiecał przyspieszenie, lecz skupił się na lądowej armii, co opóźniło morskie inwestycje. W 2017 roku MON planowało zakup do 2022 roku, ale pandemia COVID-19 i wojna w Ukrainie przesunęły priorytety. Do 2021 roku flota podwodna skurczyła się do zera poza ORP „Orzeł”, co zaalarmowało nawet emerytowanych marynarzy – w lipcu 2025 roku załoga wycofanego ORP „Sokół” wydała list otwarty do MON, wzywając do pilnych działań.
W 2023 roku Błaszczak uruchomił konsultacje, analizując m.in. australijski program AUKUS , gdzie zerwano umowę z Francją na rzecz USA i Wielkiej Brytanii. Polska chciała uniknąć podobnych błędów, stawiając na transfer technologii i offset (współpracę z polskim przemysłem). W 2024 roku, po zmianie rządu, Władysław Kosiniak-Kamysz wielokrotnie deklarował: „Program Orka to sprawa honoru”. Mimo to, czerwiec 2025 przyniósł pesymistyczne prognozy – „Rzeczpospolita” pisała o spektakularnej porażce, bo umowa nie została podpisana do połowy roku. Krytycy zarzucali rządowi brak decyzji, co osłabia pozycję negocjacyjną.
Sytuacja zmieniła się dramatycznie we wrześniu 2025. 16 września premier Donald Tusk, podczas wizyty w Ustce, zapowiedział uchwałę Rady Ministrów o uruchomieniu programu. Następnego dnia rząd przyjął dokument zobowiązujący do zakupu trzech okrętów do końca roku. „Wszystkie oferty zostały przebadane, teraz wybierzemy partnera” – stwierdził Tusk. MON podkreśla, że wybór zależy od wymagań Marynarki: stealth, AIP, pociski manewrujące i współpraca z PGZ (Polska Grupa Zbrojeniowa). Uchwała to nie tylko formalność – otwiera dostęp do unijnych funduszy na obronność, w tym z Europejskiego Funduszu Obronnego.
Opóźnienia mają konkretne przyczyny. Finansowe: program pochłonie miliardy, a budżet MON na 2025 to 186,6 mld zł, z czego większość na ląd i powietrze. Polityczne: lobbing producentów, np. Niemcy i Francja naciskały na umowy rządowe (G2G). Techniczne: Bałtyk wymaga okrętów cichych i płytkowodnych, co eliminuje niektóre modele. Do tego erozja kompetencji – bez nowych jednostek marynarze tracą umiejętności, co podnosi koszty szkolenia.
Wymagania techniczne i oferty producentów – Program “Orka “
Polskie wymagania dla okrętów „Orka” są rygorystyczne. Jednostki muszą mieć wyporność 2000-3000 ton, napęd dieslowo-elektryczny z AIP (do 3 tygodni pod wodą), prędkość podwodną powyżej 20 węzłów, uzbrojenie: 6 wyrzutni torped (kaliber 533 mm), miny, pociski manewrujące (np. NSM lub Tomahawk) i systemy sonarowe. Kluczowe: transfer technologii do PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni, lokalna budowa i serwis. Oferty ocenia Agencja Uzbrojenia, skupiając się na kosztach cyklu życia.
Najsilniejsze propozycje pochodzą z Europy i Azji. Niemiecki TKMS proponuje 212CD – modułową konstrukcję z AIP paliwowo-wodorowym, budowaną dla Norwegii i Niemiec. Cicha, zintegrowana z pociskami IDAS, cena za sztukę ok. 2-3 mld zł. Plus: bliskość i doświadczenie w Bałtyku. Minus: polityczne tarcia z Niemcami.
Francuski Naval Group stawia na Scorpène – eksportowy hit (Indie, Brazylia, Malezja). Z AIP MESMA lub nowszym systemem, uzbrojony w torpedy F21 i pociski SM39 Exocet. W lipcu 2025 wiceminister Paweł Bejda odwiedził Toulon, chwaląc współpracę przemysłową. We wrześniu podpisano umowę z PGZ na lokalną produkcję. Scorpène jest tańszy (ok. 1,5 mld zł/szt.), ale wymaga adaptacji do zimnych wód Bałtyku.
Szwedzki Saab Kockums oferuje A26 (Blekinge) – nowość z AIP Stirling, modułową budową i pociskami RBS15. Idealny dla Bałtyku, z polskim offsetem. Włosi z Fincantieri proponują 212FNS – hybrydę niemiecką, z naciskiem na eksport. Koreańczycy z Hanwha Ocean idą w KSS-III Batch II – zaawansowany z litowo-jonowymi bateriami, AIP i pociskami Hyunmoo. Oferta z kwietnia 2025: dostawa pierwszej jednostki w 6 lat, leasing starszego okrętu na trening. Cena konkurencyjna, z transferem IP (własność intelektualna dla Polski). HD Hyundai dodaje HDS-2300 – mniejszy model na Bałtyk.
Wybór padnie na 2-3 oferty z najwyższymi punktami: TKMS, Naval Group i Saab. Decyduje G2G – negocjacje rządowe, by uniknąć sporów.
Ostatnie decyzje rządu i perspektywy realizacji: Modernizacja marynarki wojennej
Wrzesień 2025 to punkt zwrotny. Uchwała z 17 września zobowiązuje MON, Ministerstwo Aktywów Państwowych i Finanse do rekomendacji w ciągu tygodni. Premier Tusk podkreślił: „Nie ulegamy presji, ale działamy szybko”. Kosiniak-Kamysz dodał, że to „honorowe zobowiązanie”. Do końca roku – umowa, z dostawą pierwszych okrętów w 2030-2032.
Perspektywy? Optymistyczne, ale ryzykowne. Unijne fundusze (marzec 2025) przyspieszą finansowanie. Współpraca z PGZ zapewni 30-50% lokalnej produkcji, tworząc tysiące miejsc pracy. Jednak opóźnienia – jak w czerwcu, gdy „Rzeczpospolita” prorokowała fiasko – budzą wątpliwości. X (dawny Twitter) huczy od memów: „Orka zaorze gospodarkę” czy „Plotka, nie Orka”. Politycy opozycji, jak Michał Woś, domagają się odpowiedzi na interpelacje.
Realizacja wzmocni odstraszanie: okręty podwodne z pociskami manewrującymi uderzą w cele lądowe z Bałtyku, bez naruszania przestrzeni powietrznej. Dla NATO – wzrost interoperacyjności. Dla Polski – odbudowa kompetencji morskich po dekadach zaniedbań.
Zakup okrętów podwodnych: Wpływ na bezpieczeństwo narodowe i NATO
Program „Orka” to nie zakup sprzętu, lecz inwestycja w suwerenność. Bałtyk to „okno na świat”, ale też strefa napięć: rosyjska Flota Bałtycka w Kaliningradzie, hybrydowe zagrożenia. Bez okrętów podwodnych Polska traci zdolność do skrytego rozpoznania, blokady czy ataku na cele wroga. ORP „Orzeł” ledwo pływa – jego wycofanie w 2026 roku oznaczałoby lukę dekady.
Dla NATO program wzmacnia Flankę Wschodnią. Polska, jako top spender (4% PKB na obronę w 2025), dzieli się technologią z sojusznikami. Współpraca z Francją czy Koreą buduje mosty transatlantyckie. Eksperci, jak w „Polska Zbrojna”, podkreślają: „To must-have dla Bałtyku”. Po Ukrainie, z dronami naruszającymi przestrzeń, „Orka” deteruje agresję.
Wyzwania? Koszty – 10-15 mld zł plus utrzymanie. Ryzyko opóźnień, jak w AUKUS. Ale sukces oznaczałby renesans Marynarki: z fregatami „Miecznik” i niszczycielami min „Kormoran”, pełna flota operacyjna.
Program „Orka” symbolizuje determinację Polski w epoce niepewności. Po latach obietnic, decyzja z września 2025 daje nadzieję na zakup okrętów podwodnych , które ochronią morze i naród.


