News

Masło za mniej niż złotówkę? Jak się to opłaca sklepom?

Masło za mniej niż złotówkę?

Co musisz wiedzieć? Masło za mniej niż złotówkę?

  • Masło w cenie poniżej złotówki to efekt strategii loss leader stosowanej przez sieci handlowe — produkt sprzedawany ze stratą, by przyciągnąć klientów. Koszty tej praktyki pośrednio ponoszą dostawcy i rolnicy, których marże w sektorze mlecznym spadły od 2020 r. o blisko 38 proc.
  • Głębokie promocje deformują rynek: mleczarnie uczestniczące w ekstremalnych akcjach cenowych inwestują o 22 proc. mniej na jednostkę produkcji niż te nastawione na stabilność. Prowadzi to do konsolidacji sektora i ograniczenia różnorodności oferty w dłuższej perspektywie.
  • 73 proc. zakupów masła w Polsce odbywa się w promocji — jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Eksperci wskazują, że świadome decyzje zakupowe konsumentów oraz regulacje wzorowane na rozwiązaniach zachodnioeuropejskich mogą być kluczem do przywrócenia równowagi na rynku żywności.
Masło za mniej niż złotówkę?

Promocje cenowe na masło biją rekordy popularności — ale ekonomiści i producenci mleka alarmują: cena na etykiecie to tylko wierzchołek góry lodowej. Za pozorną okazją kryją się mechanizmy, które zmieniają cały rynek żywności.

Wiosną 2026 roku polskie sieci handlowe ogłosiły kolejną rundę promocji na masło — tym razem kostka 200 g pojawiła się w kilku sklepach w cenie 0,99 zł. Społeczne media zawrzały zdjęciami pustych półek i kolejek przed otwarciem. Ale za tym zjawiskiem, które wygląda jak triumf konsumenta, kryje się złożony mechanizm ekonomiczny — i kilka poważnych ostrzeżeń.

WARTO PRZECZYTAĆ : Tyle pieniędzy emeryci potrzebują na życie, pokazujemy wyliczenia

Skąd bierze się tak niska cena?

Zrozumienie fenomenu wymaga spojrzenia wstecz. Masło od lat należy do grupy produktów stosowanych przez detalistów jako tzw. loss leader — produkty sprzedawane poniżej kosztu zakupu, których celem jest przyciągnięcie klientów do sklepu. Sieć traci na każdym opakowaniu, ale liczy, że klient przy okazji napełni koszyk innymi produktami z normalną marżą.

W Polsce skala tego zjawiska jest wyjątkowa. Według danych GfK Consumer Panel, aż 73 proc. zakupów masła odbywa się w ramach ofert promocyjnych lub specjalnych — to jeden z najwyższych wskaźników w Europie Środkowej. Dla porównania: w Niemczech ten odsetek wynosi około 54 proc., we Francji — 47 proc.

Inflacja bazowa w Polsce w pierwszym kwartale 2026 roku wyhamowała do 3,4 proc., a presja na portfele konsumentów nadal jest odczuwalna. W tym kontekście promocje na podstawowe produkty spożywcze zyskują polityczny i społeczny wymiar — ale ich skutki uboczne są rzadko opisywane.

Zobacz także: Jak dobrać płukankę ziołową do rodzaju włosów i skóry głowy

Kto za to płaci?

Ekonomiści nie mają wątpliwości: bezpośrednio koszt promocji ponosi sieć handlowa, ale pośrednie konsekwencje rozchodzą się dalej — do producentów, a ostatecznie do rolników. Gdy supermarkety chcą zabezpieczyć sobie stały dostęp do taniego masła, wywierają presję cenową na mleczarnie. Te z kolei ograniczają marże skupu mleka.

Dane Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka pokazują, że realne marże rolnicze w sektorze mleczarskim spadły od 2020 roku o blisko 38 proc. w ujęciu realnym. W tym samym czasie produktywność stad wzrosła o ponad 12 proc. — paradoks, który ekonomiści tłumaczą właśnie presją cenową ze strony detalu.

„Gdy widzimy masło za złotówkę, powinniśmy zadać sobie pytanie: kto zapłacił różnicę? Rynek żywności nie jest miejscem, gdzie cudowne obniżki biorą się z niczego. Najczęściej ktoś w łańcuchu dostaw musi wziąć na siebie ten koszt — i zazwyczaj jest to ten, kto ma najmniejszą siłę negocjacyjną.”dr hab. Joanna Kowańska  ·  Katedra Ekonomii Agrarnej, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego  ·  ekspert ds. rynków żywności

Masło za mniej niż złotówkę?

Efekt wypaczenia rynku

Problem nie kończy się na marżach rolnych. Ekonomiści zwracają uwagę na głębszy mechanizm: kiedy konsumenci przyzwyczajają się do kupowania masła wyłącznie w promocji, normalny poziom cenowy staje się psychologicznie nie do zaakceptowania. Producenci tracą zdolność do stabilnego planowania przychodów, a inwestycje w jakość — nowe technologie, dobrostan zwierząt, certyfikaty ekologiczne — stają się trudne do sfinansowania.

Dowiedz się więcej w tym temacie: Płukanki ziołowe na włosy – naturalny sposób na zdrowe i mocne włosy

Badania przeprowadzone przez Instytut Badań Rynku Spożywczego w 2025 roku wykazały, że mleczarnie, które regularnie uczestniczą w głębokich promocjach sieciowych, mają o 22 proc. niższe nakłady inwestycyjne na jednostkę produkcji niż te, które stawiają na stabilność cenową i sprzedaż w wyższym segmencie.

Co mówią same sieci?

Przedstawiciele największych sieci handlowych bronią swojej strategii, wskazując, że promocje są reakcją na potrzeby klientów i presję konkurencji. W komunikatach prasowych podkreślają, że negocjacje cenowe z dostawcami odbywają się zgodnie z prawem i w warunkach rynkowych.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów monitoruje rynek, jednak jak dotąd nie stwierdził naruszenia przepisów w związku z praktykami promocyjnymi w sektorze nabiałowym. Specjaliści prawni zwracają jednak uwagę, że sam legalny charakter działania nie wyklucza jego długofalowych negatywnych skutków dla rynku.

To może Cię zainteresować: Woda gazowana bije rekordy popularności, ale czy to bezpieczne?

„Rynek sam się samoreguluje — ale to nie znaczy, że zawsze robi to w sposób optymalny społecznie. Historia europejskich sektorów rolniczych pokazuje, że długotrwała presja cenowa na dostawców może prowadzić do konsolidacji i ograniczenia różnorodności, co w perspektywie dekady uderza w konsumentów z powrotem.”Marek Senderski  ·  analityk rynku FMCG, członek Rady Ekspertów Europejskiego Centrum Żywności

Czy konsument może coś zrobić?

Pytanie o odpowiedzialność konsumenta w tym układzie jest nieuchronne. Trudno winić kogokolwiek za korzystanie z okazji cenowych — zwłaszcza w dobie wciąż odczuwalnych skutków inflacji. Jednak rosnąca liczba ekonomistów i badaczy rynku wskazuje, że długoterminowe myślenie o jakości żywności i stabilności lokalnych producentów może być równie ważne jak cena na etykiecie.

W niektórych krajach zachodniej Europy odpowiedź na podobne problemy przyszła z ruchów konsumenckich wspierających krótkie łańcuchy dostaw, zakupy bezpośrednio od rolników czy tzw. uczciwe ceny (fair price). We Francji supermarkety są zobowiązane prawnie do ujawniania minimalnej ceny zakupu od producenta rolnego — co ogranicza skrajne praktyki.

Przyszłość rynku masła w Polsce

Prognozy dla polskiego rynku masła na lata 2026–2028 wskazują na dalszą konsolidację zarówno w sektorze handlu, jak i wśród producentów mleczarskich. Mniejsze, regionalne mleczarnie, które nie mają możliwości finansowania głębokich rabatów, tracą pozycję w przetargach sieciowych. Kilku czołowych graczy już zapowiedziało fuzje.

Jednocześnie rośnie segment masła premium i masła ekologicznego — kategorii, w której promocje są rzadsze, a marże stabilniejsze. Paradoksalnie, to właśnie w wyższym segmencie cenowym producenci mogą sobie pozwolić na inwestycje, które przekładają się na jakość produktu i warunki pracy rolników.

Masło za mniej niż złotówkę?
Oceń ten wpis!
[Głosów: 0 Średnia: 0]

Tagi:

Krzysztof Janas

Krzysztof Janas jest dziennikarzem Serwisu Wiadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *