Kurs ropy naftowej idzie w górę. Reakcja po słowach Trumpa
Co musisz wiedzieć? W skrócie – Kurs ropy naftowej idzie w górę
- Kurs ropy Brent i WTI wzrósł trzecią sesję z rzędu pod koniec stycznia 2026 r. po groźbach Trumpa wobec Iranu, osiągając najwyższe poziomy od miesięcy.
- Premia za ryzyko geopolityczne (Cieśnina Ormuz, program nuklearny Iranu) windowała ceny mimo wysokiej globalnej podaży.
- Początek lutego przyniósł gwałtowne spadki po słowach Trumpa o poważnych rozmowach USA–Iran, deeskalując obawy o zakłócenia dostaw.
Spis treści

Rynki surowcowe ponownie pokazują, jak bardzo są wrażliwe na retorykę geopolityczną płynącą z Białego Domu. W końcówce stycznia 2026 roku cena ropy Brent przekroczyła 70 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od kilku miesięcy, a amerykańska WTI zbliżyła się do poziomów najwyższych od jesieni poprzedniego roku. Trzecia z rzędu sesja na plusie to bezpośrednia reakcja inwestorów na nasilające się groźby prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Iranu. Maklerzy i analitycy zgodnie wskazują: premia za ryzyko geopolityczne wróciła na rynek z pełną siłą, mimo że globalna podaż ropy pozostaje wysoka.
Wszystko zaczęło się od wypowiedzi Trumpa o wysyłaniu kolejnej „ogromnej armady” w kierunku Bliskiego Wschodu. Prezydent USA ostrzegał Teheran przed konsekwencjami kontynuowania programu nuklearnego oraz tłumienia protestów wewnętrznych. „Nasze okręty są gotowe działać z szybkością i siłą, jeśli będzie to konieczne” – brzmiał jeden z jego postów na platformie Truth Social. Te słowa wystarczyły, by traderzy zaczęli wyceniać scenariusz zakłóceń w dostawach przez Cieśninę Ormuz – kluczowy szlak, którym płynie około 20 proc. światowej ropy morskiej. Iran, jako czwarty producent w OPEC z wydobyciem ok. 3,2 mln baryłek dziennie, pozostaje jednym z najbardziej newralgicznych ogniw globalnego łańcucha dostaw.
WARTO PRZECZYTAĆ : Akcje, obligacje czy złoto? Gdzie szukać zysków?
Dlaczego groźby Trumpa tak mocno windowały ceny?
Kurs ropy naftowej idzie w górę. W styczniu 2026 roku ropa Brent zyskała ponad 15 proc., a WTI blisko 12 proc. – to najwyższy miesięczny wzrost od 2022 roku. Trzecia sesja wzrostowa (koniec stycznia) przyniosła konkretne liczby: WTI na NYMEX osiągnęła 64,37 USD (+1,84 proc.), Brent na ICE 69,59 USD (+1,74 proc.). Analitycy podkreślają, że rynek nie reaguje tylko na same groźby, ale na realne ryzyko eskalacji. Trump wspominał o „reżimowej zmianie” w Iranie i wsparciu dla protestujących, co rodzi obawy o bezpośrednią interwencję militarną. Nawet jeśli szanse na pełnoskalowy konflikt pozostają niskie, sama niepewność wystarcza, by podbić cenę o kilka dolarów w ciągu kilku dni.
Dodatkowym wsparciem dla wzrostów była słabość dolara amerykańskiego w tamtym okresie – tańszy dolar tradycyjnie windowuje ceny surowców wycenianych w tej walucie. Do tego dochodziły informacje o awariach w Kazachstanie i ogólne obawy o stabilność dostaw z Bliskiego Wschodu. Eksperci z Reutersa i CNBC mówili wprost: „Bliskowschodni rynek znów płonie”, a premia za ryzyko geopolityczne wróciła na poziomy widziane podczas poprzednich napięć w regionie.
Co ciekawe, wzrosty następowały mimo sygnałów o nadpodaży – OPEC+ utrzymywało limity wydobycia, a USA zwiększały produkcję po zimowych zakłóceniach. To pokazuje, jak bardzo geopolityka potrafi przyćmić fundamenty podażowo-popytowe.

Co dalej? Deeskalacja czy dalsza eskalacja?
Już na początku lutego 2026 roku rynek przeszedł gwałtowną korektę. Po weekendowych słowach Trumpa, że Iran jest „poważnie zainteresowany rozmowami” z Waszyngtonem i że Teheran rozważa dialog w sprawie układu nuklearnego, ceny ropy runęły. W poniedziałek 2 lutego Brent spadł poniżej 66 USD (-ponad 5 proc.), a WTI poniżej 62 USD. To klasyczna reakcja: gdy ryzyko konfliktu maleje, premia geopolityczna znika, a inwestorzy realizują zyski.
Obecna sytuacja przypomina wahadło – groźby Trumpa windują ceny, sygnały o rozmowach je ściągają w dół. Analitycy ostrzegają jednak: dopóki nie będzie konkretnego porozumienia, rynek pozostanie nerwowy. Iran wielokrotnie podkreślał, że nie ugnie się pod presją militarną, a USA nie rezygnują z żądań demontażu programu atomowego. W tle pozostaje też produkcja OPEC+, decyzje Fedu o stopach procentowych i popyt z Chin.
Dla kierowców w Polsce i Europie oznacza to, że po styczniowym skoku cen paliw (Pb95 i ON lokalnie powyżej 7 zł/l w wielu miejscach) luty przyniósł ulgę. Ale wystarczy jedna nowa eskalująca wypowiedź, by wszystko wróciło na ścieżkę wzrostową. Ropa pozostaje jednym z najbardziej politycznych surowców na świecie – a Donald Trump wie, jak mocno potrafi nim potrząsnąć.


