Koniec olbrzymich zarobków lekarzy? Ministerstwo Zdrowia wprowadza limity
Co musisz wiedzieć? W skrócie – Olbrzymie zarobki lekarzy na kontraktach
- Koniec olbrzymich zarobków lekarzy ? Ministerstwo Zdrowia proponuje limity wynagrodzeń na kontraktach (38-48 tys. zł/mies.), zakaz procentowych rozliczeń i obowiązek raportowania umów do AOTMiT, by wyeliminować “turystykę zabiegową” i lepiej zarządzać pieniędzmi NFZ.
- Zmiany planowane na 2025 rok idą w parze z podwyżkami minimalnych pensji (do 11 863 zł dla specjalistów), ale mogą wydłużyć kolejki przez cięcia kontraktów na świadczenia.
- Środowisko medyczne jest podzielone: poparcie dla transparentności, obawy przed odpływem specjalistów; pacjenci liczą na sprawiedliwszy podział środków publicznych.
Spis treści

Koniec olbrzymich zarobków lekarzy ? -kontrakty . W polskim systemie ochrony zdrowia zarobki lekarzy budzą kontrowersje od lat. Z jednej strony młodzi adepci medycyny ledwo wiążą koniec z końcem, z drugiej – niektórzy specjaliści na kontraktach inkasują setki tysięcy złotych miesięcznie. Dane Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) z września 2024 roku pokazują, że aż 73 procent lekarzy ze specjalizacją wybiera umowy cywilnoprawne, a 1 procent z nich wystawia faktury na kwoty od 100 do 300 tysięcy złotych.
To efekt systemu, w którym szpitale finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) płacą lekarzom procent od wartości procedur medycznych. Ministerstwo Zdrowia, pod wodzą nowej ekipy, mówi “dość”. W październiku 2025 roku resort przedstawił propozycje zmian, które mają wyeliminować dysproporcje, zwiększyć transparentność i lepiej zarządzać publicznymi pieniędzmi. Czy to koniec ery “niebotycznych sum” i początek sprawiedliwszego podziału środków z NFZ?
Propozycje ministerstwa, omawiane na posiedzeniu Trójstronnego Zespołu do Spraw Ochrony Zdrowia, celują w serce problemu: umowy B2B, czyli kontrakty z jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi lekarzy lub spółkami. Obecnie lekarz może pracować w kilkunastu szpitalach jednocześnie, wykonując te same zabiegi i zarabiając wielokrotnie więcej niż koledzy na etacie. To zjawisko, zwane “turystyką zabiegową”, prowadzi do nieefektywnego wykorzystania zasobów NFZ – pieniędzy podatników. Resort chce to zmienić, wprowadzając limity wynagrodzeń, zakaz procentowych rozliczeń i obowiązek bezpośrednich umów z lekarzami. Zmiany planowane są na 2025 rok, ale budzą mieszane reakcje: od aplauzu pacjentów po obawy środowiska medycznego o odpływ specjalistów za granicę.

Propozycje ministerstwa: Limity, zakazy i większa kontrola nad kontraktami
Koniec olbrzymich zarobków lekarzy ? -kontrakty . Ministerstwo Zdrowia proponuje rewolucję w sposobie zawierania i rozliczania kontraktów. Kluczowym elementem jest wprowadzenie górnego limitu wynagrodzenia dla lekarzy na umowach cywilnoprawnych. Według nieoficjalnych informacji z Trójstronnego Zespołu, maksymalna stawka godzinowa miałaby wynosić 1/20 minimalnego wynagrodzenia brutto, przy obowiązku pracy co najmniej na pół etatu. W praktyce oznacza to, że jeden lekarz mógłby zarobić miesięcznie od 38 do 48 tysięcy złotych – w zależności od liczby godzin i specjalizacji. Dla porównania, mediana obecnych kontraktów to 24,6 tysiąca złotych, ale rekordziści przekraczają 300 tysięcy.
Kolejna zmiana to zakaz rozliczania wynagrodzeń jako procent od procedury. Obecnie lekarz otrzymuje np. 30-50 procent kwoty, jaką szpital dostaje od NFZ za dany zabieg. To zachęca do nadmiarowych interwencji i windowania kosztów. Resort chce zastąpić to stałą stawką godzinową lub pensją zależną od liczby etatów w jednej placówce. Lekarz wykonujący zabiegi nie mógłby podpisać kontraktu mniejszego niż pół etatu w danym szpitalu, co ma związać go z jedną instytucją i zmniejszyć “turystykę”.
Nie obejdzie się bez biurokracji: szpitale będą musiały raportować do AOTMiT i NFZ wszystkie umowy B2B, podając numery PWZ (prawa wykonywania zawodu) lub PESEL lekarzy. Dzięki temu agencja zyska pełny obraz – ile kontraktów ma jeden specjalista i ile zarabia w sumie. To krok ku transparentności, bo obecnie AOTMiT widzi tylko wartość umów, ale nie ich właściciela. Propozycje te mają wejść do nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Konsultacje trwają, kolejne spotkanie zespołu zaplanowano na 18 listopada 2025 roku.
Eksperci szacują, że te zmiany zaoszczędzą NFZ miliardy złotych rocznie. Budżet Funduszu jest pod presją – w 2025 roku planowane są podwyżki minimalnych wynagrodzeń dla medyków, co pochłonie dodatkowe kilkanaście miliardów. Od 1 lipca 2025 roku lekarz ze specjalizacją na etacie musi zarabiać co najmniej 11 863 zł brutto (wzrost o 1488 zł), bez specjalizacji – 9735 zł (wzrost o 1221 zł). Te kwoty finansowane są z kontraktów NFZ, a ich waloryzacja opiera się na przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce (8181 zł za 2024 rok). Jednak cięcia w kontraktach na świadczenia w IV kwartale 2025 roku – o czym donosi “Rzeczpospolita” – mogą wydłużyć kolejki do lekarzy i pogłębić kryzys płynności szpitali.

Reakcje środowiska: Od protestów do akceptacji zmian?
Środowisko medyczne jest podzielone. Z jednej strony, Naczelna Izba Lekarska i Porozumienie Rezydentów OZZL popierają walkę z dysproporcjami – “Nie może być tak, że jeden chirurg zarabia tyle, co dziesięciu rezydentów” – mówi przedstawiciel NIL. Z drugiej, chirurdzy i kardiologicy obawiają się, że limity odstraszą specjalistów od pracy w Polsce. “Już teraz emigrujemy do Niemiec, gdzie lekarz zarabia 18 tysięcy zł miesięcznie. Tu po podatkach i ZUS-ie z 300 tysięcy zostanie połowa” – komentuje anonimowo doświadczony onkolog.
Pacjenci i organizacje pozarządowe widzą w propozycjach szansę na krótsze kolejki i lepszy dostęp do usług. “Pieniądze z NFZ powinny iść na więcej łóżek i personelu, a nie na prywatne jachty lekarzy” – ironizuje prezes Federacji Pacjentów Polskich. Ministerstwo podkreśla, że zmiany nie dotkną etatów – tylko kontraktów – i nie zahamują podwyżek minimalnych pensji. Jednocześnie resort rozważa zamrożenie waloryzacji na dwa lata lub przesunięcie jej z lipca na styczeń, by złapać oddech budżetowy.
W tle czai się kryzys NFZ: w 2025 roku Fundusz może potrzebować trzeciej dotacji z budżetu państwa, jak zapowiadała była minister Izabela Leszczyna. Cięcia kontraktów na świadczenia poza ryczałtem w ostatnim kwartale roku to reakcja na nadwykonania – szpitale realizują więcej procedur, niż przewidziano, co generuje długi. NFZ chce to zbilansować w 2026 roku, ale eksperci ostrzegają: ograniczenie przyjęć uderzy w pacjentów, zwłaszcza w onkologii i kardiologii.
Podsumowując, propozycje ministerstwa to krok ku bardziej zrównoważonemu systemowi. Limity na kontraktach mają ukrócić nadużycia, ale ich wdrożenie wymaga kompromisu. Bez tego grozi odpływ kadr i dalszy chaos w finansowaniu. Czy 2025 rok przyniesie reformę, czy tylko kolejne spory? Czas pokaże. NFZ musi również zadbać o to ,żeby w szpitalach poprawiło się jedzenie bo –Lekarze mają leczyć nie tylko lakami ale i jedzeniem .


