Nauka i Technologia

Czy brain rot istnieje naprawdę? Niszczenie mózgu przez social media

Czy „brain rot" istnieje naprawdę?

Co musisz wiedzieć? Gnicie mózgu od mediów społecznościowych .

  • Czy „brain rot” istnieje naprawdę? „Brain rot” to realne zjawisko potwierdzone przez badania naukowe – nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych prowadzi do mierzalnych zmian w mózgu, obniżenia uwagi, pamięci i zdolności krytycznego myślenia, szczególnie u nastolatków i młodych dorosłych.
  • Mechanizmem napędowym jest pętla dopaminowa wbudowana przez twórców platform – mózg uczy się szukać natychmiastowej nagrody, co stopniowo niszczy zdolność do głębokiej koncentracji.
  • Mózg ma zdolność do regeneracji – ograniczenie czasu ekranowego, mindfulness i terapia poznawczo-behawioralna to skuteczne metody obrony przed skutkami cyfrowego przeciążenia.
Czy „brain rot" istnieje naprawdę?

Termin brzmi prowokacyjnie, niemal absurdalnie – „gnicie mózgu” od scrollowania telefonem. Brzmi jak przesadzona metafora wymyślona przez zaniepokojonych rodziców albo tytuł clickbaitowego artykułu. A jednak w 2024 roku słownik Oksfordzki ogłosił „brain rot” słowem roku, odnotowując wzrost jego użycia o 230 procent w ciągu jednego roku. Naukowcy przestali się śmiać i zabrali się do pracy. To, co odkryli, jest niepokojące.

Co dokładnie mówi nauka?

Czy „brain rot” istnieje naprawdę? Zjawisko „brain rot” opisuje pogorszenie funkcji poznawczych i wyczerpanie psychiczne, którego doświadczają zwłaszcza nastolatki i młodzi dorośli na skutek nadmiernej ekspozycji na materiały niskiej jakości w internecie, szczególnie w mediach społecznościowych. Co istotne – brain rot nie jest oficjalną diagnozą kliniczną, lecz odnosi się do obniżonej uwagi, trudności z pamięcią, osłabionego myślenia krytycznego i wzmożonego zmęczenia psychicznego wynikającego z intensywnego korzystania z mediów cyfrowych.

Badania opublikowane w marcu 2025 roku w czasopiśmie „Brain Sciences” przez naukowców z kilku uniwersytetów – w tym Sultan Qaboos University i Beijing Normal University – przyniosły jednoznaczne wyniki. Analiza literatury naukowej wykazała, że brain rot prowadzi do emocjonalnego odrętwienia, przeciążenia poznawczego i negatywnego obrazu własnej osoby. Zjawisko to wiąże się z destrukcyjnymi zachowaniami, takimi jak doomscrolling i zombie scrolling, powiązanymi z lękiem i depresją.

Mechanizm działania jest precyzyjnie opisany przez neurologów. Platformy społecznościowe jak Instagram, YouTube czy TikTok zostały zaprojektowane tak, by wykorzystywać sposób, w jaki ludzki mózg się uczy – bazując na potrzebie kontaktu społecznego i natychmiastowej gratyfikacji. Każde „serce” pod zdjęciem, każdy nowy filmik, który pojawia się automatycznie – to wszystko wyzwala wyrzut dopaminy. Mózg uczy się szukać kolejnej dawki, skracając przy tym zdolność do skupienia się na czymkolwiek, co nie dostarcza natychmiastowej nagrody.

To także może Cię zainteresować: Przeczytaj “AI działa nie tylko dla nas, ale też przeciw nam. Deepfake i ataki hakerskie to zagrożenie”, aby dowiedzieć się więcej!

Najnowsze badania neuroobrazowania wykazały, że długotrwałe korzystanie z mediów cyfrowych wywołuje mierzalne zmiany w strukturze i funkcjonowaniu mózgu – skrócenie czasu uwagi, osłabienie zdolności do samodzielnego myślenia i przeciążenie emocjonalne. To już nie jest metafora. To fizyczna zmiana w organie, który przez miliony lat ewolucji nie był przygotowany na przetwarzanie tysięcy bodźców dziennie w tempie trzysekundowych rolek z TikToka.

Czy „brain rot" istnieje naprawdę?

Kto jest najbardziej zagrożony i jak wygląda skala problemu?

Problem dotyczy ponad 5 miliardów użytkowników mediów społecznościowych. Przeciętny człowiek spędza w nich 143 minuty dziennie, a najbardziej narażoną grupą są młode kobiety w wieku 16–24 lat, które spędzają w mediach społecznościowych średnio niemal 3 godziny dziennie. W skali roku przekłada się to na ponad 35 straconych dni.

Szczególnie alarmująca jest sytuacja najmłodszego pokolenia – Generacji Alpha, czyli dzieci urodzonych po 2010 roku, które dorastają ze smartfonem w ręce niemal od urodzenia. Do 2024 roku szacowano, że 79 procent światowej populacji osób w wieku 15–24 lat korzysta z internetu, a krytycy zwracali uwagę, że najmłodsze pokolenie jest nadmiernie zanurzone w kulturze online.

Warto jednak odnotować głos nauki, który nie jest jednoznacznie alarmistyczny. Jeden z badaczy, który przeprowadził wywiady z norweskimi nastolatkami, zaproponował alternatywną interpretację: „brain rot” może być rozumiany jako sposób, w jaki młodzi ludzie uczestniczą w mediach społecznościowych, wykorzystując celowo nieproduktywne treści jako formę oporu wobec presji produktywności i ciągłej samooptymalizacji. Innymi słowy – część młodych ludzi świadomie wybiera „głupie” treści jako formę relaksu i buntu. To nie tłumaczy jednak uzależnienia ani realnych skutków poznawczych u tych, którzy kontroli nad swoim scrollowaniem nie mają.

Zobacz także: Zmielone kości i pazury w składzie gotowych produktów spożywczych

Jak się bronić przed gniciem mózgu?

Dobra wiadomość jest taka, że mózg wykazuje neuroplastyczność – zdolność do regeneracji i adaptacji. Zmiany wywołane przez nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych nie są permanentne, jeśli odpowiednio wcześnie zmieni się nawyki. Eksperci wskazują na kilka skutecznych strategii: mindfulness, terapia poznawczo-behawioralna i trening odporności psychicznej wykazują silną skuteczność w zapobieganiu i łagodzeniu skutków brain rot.

Na poziomie praktycznym organizacje zajmujące się zdrowiem psychicznym zalecają ograniczenie czasu ekranowego, usunięcie rozpraszających aplikacji ze smartfona i wyłączenie zbędnych powiadomień. Brzmi banalnie, ale neurologia potwierdza skuteczność tych kroków – każda godzina bez telefonu to godzina, w której mózg może odbudowywać zdolność do głębokiej uwagi.

Ten artykuł, może być dla Ciebie interesujący: Jak pamiętać wszystko, czego się nauczyłeś? – kliknij by przeczytać całość

Nawet papież Franciszek zabrał głos w tej sprawie. Podczas Jubileuszu Świata Komunikacji w 2025 roku wezwał do ograniczenia korzystania z mediów społecznościowych i ostrzegał przed tym, co po włosku nazwał „putrefazione cerebrale” – gniciem mózgu. Kiedy zjawisko dociera do watykańskich przemówień, trudno już twierdzić, że to tylko internetowy slang.

Brain rot istnieje. Nie jako kliniczne schorzenie z kartą w DSM-5, ale jako realne, mierzalne i narastające zjawisko, które zmienia sposób, w jaki miliardy ludzi myślą, zapamiętują i odczuwają. Smartfon w kieszeni nie jest neutralnym narzędziem – jest urządzeniem zaprojektowanym przez jedne z najbardziej zaawansowanych technologicznie firm na świecie, by przyciągać uwagę jak najdłużej. Wiedząc o tym, możemy wreszcie zacząć świadomie decydować, kiedy go odłożyć.

Czy „brain rot" istnieje naprawdę?
Oceń ten wpis!
[Głosów: 0 Średnia: 0]
Krzysztof Janas

Krzysztof Janas jest dziennikarzem Serwisu Wiadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *