Ceny ropy, gazu i metali szlachetnych rosną po ataku na Iran
Co musisz wiedzieć? – Europa odcięta od dostaw
- Ceny ropy, gazu i metali szlachetnych rosną .Zablokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran po atakach USA i Izraela sparaliżowało globalny transport ropy i gazu — setki tankowców utknęło, a alternatywne trasy mogą przejąć co najwyżej 17 proc. dotychczasowych przepływów.
- Ceny ropy i gazu gwałtownie rosną — analitycy wskazują na możliwy wzrost do 120–130 USD za baryłkę ropy, a w Polsce drożeje już benzyna na stacjach.
- Złoto i srebro biją historyczne rekordy — kruszce są traktowane jako „bezpieczna przystań”, a w scenariuszu dalszej eskalacji JPMorgan prognozuje złoto nawet powyżej 6 300 USD za uncję.
Spis treści

Zablokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran w odpowiedzi na skoordynowane ataki USA i Izraela wywołało jeden z największych wstrząsów na globalnych rynkach surowcowych od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Setki tankowców utknęły po obu stronach wąskiego przesmyku, ropa i gaz gwałtownie drożeją, a inwestorzy na całym świecie szukają schronienia w metalach szlachetnych. Skutki tego kryzysu dotkną każdego — od wielkich korporacji po zwykłych kierowców tankujących samochód na stacji benzynowej.
WARTO PRZECZYTAĆ : Dolar i ropa naftowa są na fali wzrostowej
Cieśnina, która decyduje o losach globalnej gospodarki
Ceny ropy, gazu i metali szlachetnych rosną .Cieśnina Ormuz to najbardziej wrażliwy punkt na energetycznej mapie globu. Ten wąski przesmyk, łączący Zatokę Perską z Zatoką Omańską, stanowi jedyną drogę morską dla surowców eksportowanych przez największych producentów ropy, takich jak Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. W najwęższym miejscu ma zaledwie 33 kilometry szerokości, a faktyczny ruch odbywa się w dwóch pasach o szerokości zaledwie około 3 kilometrów każdy.
Iran — zgodnie z wcześniejszymi groźbami — zamknął Cieśninę Ormuz, przez którą codziennie transportowano około 20 milionów baryłek ropy. Tankowce przepływające tamtędy przewoziły także gaz, a ten transport również został wstrzymany. To zdarzenie bez precedensu: władze Iranu wielokrotnie w przeszłości, gdy sytuacja w regionie była napięta lub wybuchały konflikty zbrojne, straszyły, że zamkną cieśninę, ale tak się nigdy nie stało. Teraz po raz pierwszy podjęły taką próbę.
Reakcja rynku żeglugowego była błyskawiczna. Duński gigant żeglugowy MAERSK ogłosił zawieszenie wszystkich kursów przez Cieśninę Ormuz. To samo zrobiła niemiecka grupa Hapag-Lloyd. Greckie ministerstwo żeglugi zaleciło załogom statków pływających pod grecką banderą unikanie Zatoki Perskiej, Zatoki Omańskiej i Cieśniny Ormuz. Podobne ostrzeżenia wydały władze brytyjskie.
Więcej informacji o podobnej tematyce znajdziesz tutaj: Wybuchowe połączenie zdrowych warzyw
Alternatywne trasy istnieją, ale są dalece niewystarczające. Arabia Saudyjska dysponuje rurociągiem biegnącym przez kraj do wybrzeża Morza Czerwonego, a Zjednoczone Emiraty Arabskie posiadają rurociąg kończący się w Zatoce Omańskiej. Jednak łączna dzienna przepustowość obu połączeń wynosi zaledwie 16–17 procent średniej przepustowości samej cieśniny. Oznacza to, że zdecydowanej większości zablokowanego transportu nie ma jak przekierować inną drogą. Alternatywne trasy wokół Afryki są znacznie dłuższe i droższe, co przekłada się na opóźnienia w dostawach i wzrost kosztów surowca.

Ropa, gaz i metale — ceny lecą w górę
Skutki blokady odczuły natychmiast wszystkie rynki surowcowe. Baryłka ropy Brent na ICE wyceniana jest po 83,60 USD, w górę o 2,70 procent. To jednak może być dopiero przedsmak tego, co nadchodzi. Instytucje finansowe przewidują, że blokada Ormuzu może doprowadzić do wzrostu cen ropy nawet o około 70 procent, do poziomu 120–130 USD za baryłkę.
Równie poważna jest sytuacja na rynku gazu. Importerzy z Azji — przede wszystkim Chiny, które 25 procent swojego zapotrzebowania na gaz pokrywają dostawami z Kataru — intensywnie poszukują teraz alternatywnych źródeł. Katar jest drugim, po Stanach Zjednoczonych, eksporterem LNG na świecie. Dla Europy, wciąż dywersyfikującej swoje źródła energii po odcięciu od rosyjskiego gazu, to bardzo zły moment — nowy szok podażowy może oznaczać poważne problemy z dostępnością i cenami energii nadchodzącej zimy.
W Polsce skutki są już widoczne przy dystrybutorach. Dostawcy paliw dla stacji benzynowych zaczęli podnosić ceny już w poniedziałek, a od wtorku cenniki zaczęli podnosić również sprzedawcy paliw. Cena benzyny 95-oktanowej w hurtowniach Orlenu wzrosła o 15 groszy.
Więcej informacji o podobnej tematyce znajdziesz tutaj: Leki obniżające cholesterol – statyny cudowne leki XXI wieku
Największymi beneficjentami kryzysu okazują się metale szlachetne. Jeszcze przed eskalacją konfliktu rok 2026 był rekordowy dla złota i srebra. W ostatnich tygodniach notowania złota przekroczyły poziom 5 500 dolarów za uncję, co jeszcze kilka lat temu wydawało się scenariuszem skrajnie optymistycznym. Srebro z kolei zaliczyło jeszcze bardziej spektakularny rajd. Rok temu uncja srebra kosztowała około 31 dolarów — przed atakiem na Iran jej cena wynosiła już 92 USD, co oznacza wzrost o niemal 190 procent w ciągu 12 miesięcy.
Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowców w Saxo Banku, ocenia, że obecne odbicie cen złota i srebra to przede wszystkim reakcja rynku na wzrost napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie. W sytuacji rosnącej niepewności inwestorzy naturalnie kierują się w stronę aktywów uznawanych za bezpieczne, a złoto i srebro tradycyjnie pełnią taką rolę.
Jeśli ciekawi Cię ten temat, to tutaj mamy drugi artykuł o podobnej tematyce: Sen będzie lepszy dzięki książce
Co dalej? Trzy scenariusze dla rynków
Analitycy zarysowują trzy możliwe trajektorie wydarzeń. W scenariuszu eskalacji — jeśli konflikt się rozszerzy, zaangażują się sojusznicy Teheranu, a operacja USA potrwa tygodnie — cena złota może zmierzać w kierunku prognoz JPMorgan na poziomie 6 300 USD za uncję do końca 2026 roku, a ropa może przekroczyć 100 USD za baryłkę, napędzając globalną inflację.
W scenariuszu deeskalacji dyplomatycznej rynki mogłyby się uspokoić, choć strukturalne przyczyny wzrostów cen metali — dedolaryzacja, zakupy banków centralnych, deficyt srebra — pozostałyby w mocy. Trzeci, oceniany przez wielu ekspertów jako najbardziej prawdopodobny, to przedłużający się kryzys bez wyraźnego rozstrzygnięcia, który utrzymywałby rynki w stanie permanentnej niepewności.
Stany Zjednoczone podjęły już działania stabilizujące. Prezydent Donald Trump poinformował, że jeśli będzie to konieczne, siły amerykańskiej marynarki wojennej będą eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz, a amerykańska Korporacja Finansowania Rozwoju (DFC) ma udostępnić ubezpieczenie od ryzyka politycznego dla całego handlu morskiego prowadzonego przez cieśninę.
Wszystko wskazuje na to, że stoimy w obliczu kryzysu porównywalnego z tym, który wywołała rosyjska inwazja na Ukrainę w lutym 2022 roku. Skala wstrząsu jest tym większa, że rynki surowcowe były już przed eskalacją napięte — wysokie ceny metali szlachetnych, rosnące oczekiwania inflacyjne i niepewność co do polityki monetarnej USA tworzyły grunt podatny na kolejny szok. Teraz ten szok nadszedł, a jego pełne konsekwencje dopiero zaczynają być widoczne.


